ReklamaA1ReklamaA1-2

Czy w Dzwonowie znaleziono dukat Łokietka?

HistoriaAktualności13 sierpnia 2020, 17:00   red. Daniel Sypniewski1394 odsłon
Czy w Dzwonowie znaleziono dukat Łokietka?
Wykopaliska w Dzwonowie - fot. Daniel Sypniewski

Od mojej ostatniej wizyty na stanowisku archeologicznym w Dzwonowie minęło już kilka dni. Wykop pogłębił się o dodatkowe 40 cm i optycznie wydaje się bardzo głęboki. Archeolodzy i praktykanci część wykopu musieli zabezpieczyć deskami, ponieważ ściana mogłaby się zawalić. Hałda wydobytej ziemi utrudnia kopiącym pracę, teraz ziemię łopatami trzeba wyrzucać dalej za skarpę. To podwójny wysiłek, ale na szczęście lada dzień ma przyjechać koparka i zabrać hałdy.

Gdy przyjechałem cała ekipa już pracowała, są w Dzwonowie już chyba od świtu, po to by jak najwięcej zrobić przed południowym upałem. Z wielką ochotą zaproponowałem pomoc przy łopacie, ale archeolog Marcin Krzepkowski zapytał czy nie mam ze sobą wykrywacza metali. „Przypadkiem” miałem i z wielką radością pobiegłem po niego do samochodu.

Dziś moim zadaniem było przeszukanie detektorem metali świeżo wykopanej ziemi na rosnących w oczach hałdach. Założyłem na głowę słuchawki (by nie denerwować nieprzyjemnymi sygnałami pozostałej części ekipy), dostroiłem swego Garretta do ziemi i ruszyłem na hałdę. Włączyłem dyskryminację na żelazo, w końcu musiałem powiedzieć stop gwoździom, co prawda średniowiecznym, ale „tylko” gwoździom.

Mój wykrywacz często się myli i to zarówno pokazując głębokość i wielkość znaleziska, ale i również jeśli chodzi o rodzaj metalu. Na szczęście znam go dość dobrze i nauczyłem się oszukiwać go również. Pierwsze  kilka „machnięć” urządzeniem i pojawił się krótki dźwięk w słuchawkach - już ja go znam! Wykrywacz próbował znów mnie zmylić pokazując duże znalezisko na większej głębokości.„Nie ze mną te numery Brunner!”pomyślałem i natychmiast zmieniłem ustawienia. Na wyświetlaczu pojawiła się informacja mały przedmiot na sześciu calach (cal=2,5cm), kolorowy metal. Kopnąłem łopatą, garść ziemi w dłoń, przyłożenie do cewki wykrywacza i... jest! Mała monetka odkleiła się od grudki ziemi. W sercu poczułem radość, ręce zaczęły się trząść, moja pierwsza monetka na tegorocznych wykopaliskach!

Po kilku sekundach oględzin nastąpiło lekkie rozczarowanie, ponieważ okazało się, że to popularna boratynka. Po chwili jednak sam się skarciłem: - co, chcesz by był to dukat Łokietka? Oczywiście to niemożliwe, a ja znów się ucieszyłem, w końcu udało mi się znaleźć przedmiot liczący 350 lat! Potem mimo dyskryminacji znalazłem kilka starych gwoździ, różne metalowe, niezidentyfikowane przedmioty i jeszcze drugą boratynkę, tym razem litewską.

Powoli zbliżał się koniec dzisiejszej pracy, spakowałem wykrywacz do auta i poszedłem zobaczyć co znaleźli archeolodzy w poprzednich dniach. Oniemiałem z wrażenia! Tak pięknych kafli piecowych z dworu jeszcze nie widziałem. Część z nich było podobnych do tych poprzednio wydobytych, znaczy to, że z tego samego pieca, ale były piękniej wykonane i ogromne, w całości. Nie mogę doczekać się, gdy po badaniach w Dzwonowie będzie je można podziwiać w wągrowieckim muzeum.


Fot. D. Sypniewski



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 1

  • 1
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Przeczytaj także

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB3ReklamaB4
ReklamaA2