ReklamaA1

Zimowa wędrówka w poszukiwaniu historii…

Z życia FundacjiWędrówki z historią7 stycznia 2021, 10:30   red. Karol Soberski1956 odsłon
Zimowa wędrówka w poszukiwaniu historii…
Przed tajemniczą mogiłą na polu - fot. Olga Bosak

Fundacja Historyczna „Przywracamy Pamięć” zainaugurowała nowy rok zimową, leśną wyprawą w poszukiwaniu historii! Począwszy od Dębłowa (dawniej Królewskiego) przez Nowaszyce a kończąc w okolicach Popowa Ignacewa, przemierzając blisko 10 km w śniegu, błocie i... w doskonałych humorach, członkowie Fundacji zapoznali się z historią związaną z XIX wiekiem, okresem międzywojennym, czasami II wojny światowej a także mrocznymi latami powojennymi. A na końcu wędrówki czekały naleśniki!

Od kilku dni mamy 2021 rok. I w ten nowy rok Fundacja Historyczna „Przywracamy Pamięć” (członkowie Fundacji, którzy mogli się pojawić na wędrówce) postanowiła wejść mocnym akcentem, czyli szukając historii w lasach Nadleśnictwa Gniezna, a dokładnie mówiąc Leśnictwa Nowaszyce.

Trasę wędrówki - która prowadziła od Dębłowa (dawniej Królewskiego), przez Nowaszyce, Huby Świątniki, Popowo Ignacewo i z powrotem do Nowaszyc - przygotował Karol Soberski, prezes Fundacji. Na tej trasie znalazło się siedem ciekawych miejsc związanych z historią regionu XIX i XX wieku, o których w poszczególnych punktach opowiadał K. Soberski.

U marszałka

Wyprawa zaczęła się od Dębłowa, gdzie zapoznaliśmy się z historią wsi, jak również z życiem i działalnością urodzonego tutaj Wojciecha Trąmpczyńskiego, marszałka Sejmu i Senatu odrodzonej II Rzeczypospolitej. Byliśmy przy obelisku upamiętniającym tę wielką postać, jak również przeszliśmy przez wieś, kierując się do dawnego folwarku.

W Nowaszycach

Po Dębłowie przyszedł czas na Nowaszyce. Wieś ta wzmiankowana była już w 1441 r. Do połowy XIX w. była w rękach polskich – a później, aż do 1945 r. - niemieckich właścicieli. Z dawnej świetności tego majątku pozostało niewiele. Ale można zobaczyć tam ciekawostkę gospodarczą z lat 20-tych XIX wieku. Mam na myśli dwa betonowe silosy, koliste w rzucie, zlokalizowane w środkowej części dawnego podwórza w Nowaszycach.

Silosy mają w obwodzie blisko 15 metrów, są wysokie na 2,15 cm a głębokość ich sięga kilkunastu metrów! Identyczne silosy można było jeszcze niedawno zobaczyć na folwarku w Mielnie (ale zostały zasypane). I nie powinno to nas dziwić, ponieważ Nowaszyce – podobnie jak Mielno – od końca XIX wieku należały do rodziny von Wendorffów. Koniecznie trzeba je zobaczyć, bo takich obiektów – nowoczesnych jak na lata 20-te – w naszym regionie jest niewiele.

Opuszczając tę miejscowość, wiedzieliśmy, że jeszcze tutaj dzisiaj wrócimy.

Ziemianka Gozdowskiego

Z Nowaszyc powędrowaliśmy drogą w kierunku Świątnik Małych (można nią dojechać także do Przysieki i Popowa Ignacewa). Po około 1,5 km, skręciliśmy w lewo, nad Kanał Dębina, by zobaczyć pozostałości po ziemiance Kazimierza Gozdowskiego, który od 1947 r. przez blisko 33 lata mieszkał w tej ziemiance znajdującej się nad Kanałem Dębina! Była to postać niezwykle tajemnicza i do dzisiaj doskonale pamiętana przez mieszkańców gminy Mieleszyn.

Gdy już mowa o Kanale Dębina, to warto wiedzieć, że ma on długości 15 km, swój bieg rozpoczyna w okolicach Napoleonowa, a kończy w rejonie Borzątwi, gdzie wpada do jez. Kłeckiego. Kiedy dokładnie powstał, tego nie wiadomo, ale pewne jest, że na mapach był zaznaczony już na przełomie XVIII i XIX wieku.

Zapomniana karczma

Po przebyciu kolejnych 250 metrów dotarliśmy do skrzyżowania i zaczęliśmy uważniej patrzeć pod nasze stopy. Wprawdzie śnieg wszystko przysypał, ale może ktoś z nas zauważy złote monety! Niestety, nikt nie miał tego szczęścia. A skąd w środku lasu miałoby być złoto?

Na skrzyżowaniu tych dróg około 1740 r. powstała karczma, która funkcjonowała do 1803 r., kiedy została zamknięta, a po kilku latach zniknęła z powierzchni ziemi. Ale 100 lat później jeszcze była w pamięci mieszkańców tej okolicy… Historia mówi, że wiosną 1803 r. właściciel zajazdu obrabował jednego z kupców, który przewoził znaczną ilość złotych monet. Karczmarz zabił kupca (ciało zakopał niedaleko karczmy, w lesie), a następnie zabrał mu złote monety, jak i inne kosztowności. Po tej zbrodni karczmarz wraz z rodziną uciekł przed sprawiedliwością do Francji, a stamtąd do Ameryki…

Most i jego zagadka

Opuszczamy teren karczmy i udajemy się w kierunku Świątnik Małych. Jednak nas nie interesuje – w dniu dzisiejszym – wieś, tylko znajdujący się na drodze do niej, most przerzucony przez Kanał Dębina. Jest to kamienny, jednoprzęsłowy most sklepiony. Do jego powstania wykorzystano polne kamienie. Długość mostu wynosi 12 metrów, szerokość – 6 metrów, a wysokość – 3 metry. Most został zbudowany w XIX wieku, a potem był kilka razy przebudowywany. Jeśli zejdziemy pod most to dostrzeżemy, że jest on zbudowany z 14 łuków o szerokości 2 cegieł. Z mostem tym związana jest pewne zagadka…

Po dokładnym obejrzeniu mostu, wracamy na skrzyżowanie dróg i kierujemy się na Przysiekę. Jak się później okazało, był to najtrudniejszy odcinek naszej wędrówki, ponieważ droga rozjechana przez samochody, przedstawiała się jak mieszanka śniegu i błota. I jeden nieostrożny krok mógł się zakończyć błotną kąpielą.

Na szczęście wszyscy bezpiecznie pokonaliśmy ten ponad 1200 metrowy odcinek, by potem skręcić w prawo, i wzdłuż rowu pójść w kierunku Popowa Ignacewa. Po drodze zatrzymaliśmy się przy dość długiej kępie śródpolnych drzew, by następnie przejść przez pole i znaleźć się na drodze prowadzącej do dawnego majątku Popowo Ignacewo. Nas jednak tym razem nie interesował majątek, tylko udaliśmy się do samotnie rosnącego na sąsiednim polu kasztanowca, pod którym znajduje się tajemnicza mogiła.

Czas powrotu, czas na naleśniki

Po dłuższym postoju przy mogile i zapoznaniu się z jej ciekawą historią, nadszedł czas powrotu do Nowaszyc. Ten blisko 3 km odcinek drogi, wiodący przez pola i leśne dukty, doprowadził nas do dawnego folwarku, gdzie w zabytkowym budynku swoją siedzibę ma Koła Łowieckiego nr 59 „Szarak” z Mieleszyna. Tuż obok znajduje się miejsce przeznaczone na ognisko oraz drewniane ławy.

My jednak nie rozpalaliśmy ogniska, ponieważ nasz kolega z Fundacji – Szymon – przywiózł swoją kuchenkę polową, na której przyrządził dla wszystkich uczestników naleśniki z cynamonem i jabłkami. W czasie, gdy Szymon piekł naleśniki, my popijaliśmy gorąca herbatę i kawę, i omawialiśmy plany na ten rok. Potem przyszedł czas na naleśniki. Były przepyszne!

Gdy ostatni naleśnik zniknął z patelni a w termosach skończyła się kawa i herbata, przyszedł czas rozjazdu. Nim jednak, w doskonałych nastrojach i zadowoleni z kilkugodzinnej wyprawy, opuściliśmy gościnne Nowaszyce, zapadła decyzja, że w sobotę, 30 stycznia odbędzie się kolejne przedsięwzięcie członków Fundacji – tym razem w okolicach Kiszkowa.


O Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć” więcej na: www.fundacjahistoryczna.pl


Fot. Olga Bosak, Karol Soberski, Włodzimierz Biront, Michał Glanc, Szymon Raith



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 173

  • 141
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 32
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Przeczytaj także

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2ReklamaB3ReklamaB4
ReklamaA2
ReklamaA3