ReklamaA1 - baner

Tutaj była granica przemytników!

HistoriaAtrakcje turystyczne20 listopada 2020, 17:15   red. Radosław Jagieła1073 odsłon
Tutaj była granica przemytników!
Przejście graniczne w Borzykowie - fot. Radosław Jagieła

O pobliskich Pyzdrach słyszał chyba prawie każdy Rosjanin. I nic w tym dziwnego, bo w XIX wieku było to najbardziej wysunięte na zachód miasto należące do Cesarstwa Rosyjskiego. Nieco dalej w miejscowości nazywanej Borzykowo (dzisiaj w gminie Kołaczkowo w powiecie wrzesińskim) znajdowała się granica z Królestwem Pruskim. Działo się na niej naprawdę bardzo dużo!

Druga połowa XVIII wieku nie była zbyt dobrym czasem dla Polski. I nic w tym dziwnego, bo właśnie wtedy doszło do trzech rozbiorów. Zaczęło się od 1772 roku i podziału Rzeczpospolitej przez Prusy, Imperium Habsburgów i Imperium Rosyjskie. Kolejne podziały kraju następowały w latach 1793 i 1795. Szansą na odzyskanie niepodległości dla Polaków miały stać się wojny napoleońskie, jednak ta nadzieja okazała się ulotna.

W 1815 r. doszło do kongresu wiedeńskiego, na którym wytyczono nowy podział ówczesnej Europy. To właśnie wtedy pojawiła się nowa granica między Wielkim Księstwem Poznańskim (wchodzącym w skład Prus) a Królestwem Polskim (częścią Imperium Rosyjskiego).

Granica między dwoma zaborcami

Posterunek graniczny umieszczono w miejscowości Borzykowo. Można było odnieść wrażenie, że ustalenia kongresu wiedeńskiego były tak naprawdę czwartym rozbiorem Polski. Formalnie Wielkie Księstwo Poznańskie i Królestwo Pruskie miały być autonomicznymi państwami polskimi, jednak o niepodległość trzeba było nadal walczyć. I tak się działo w kolejnych latach. W 1830 r. doszło do walk w ramach powstania listopadowego, a w 1863 r. za broń chwycili powstańcy styczniowi. Granica w Borzykowie nie była zbyt pilnie strzeżona, dlatego uczestnicy zrywów zbrojnych pokonywali ją dość często. Z tego faktu korzystali też żołnierze Polskiej Organizacji Wojskowej już w XX wieku.

To był prawdziwy raj dla przemytników

Przez granicę w Borzykowie bez większego problemu przedostawali się nie tylko żołnierze. Kwitł też nielegalny handel, na który strażnicy pewnie dość często przymykali oczy. W kierunku Prus, czyli tym zachodnim przemycano głównie tytoń, spirytus i żywność. Pożądanym towarem stały się również zwierzęta: konie, bydło i gęsi. Z kolei w stronę wschodnią na terytorium Rosji często transportowano naftę, sacharynę, cukier, tkaniny i mydło. W cenie były też różne inne towary przemysłowe. Co jednak najciekawsze, granica musiała przynosić spore zyski dla obu stron. Świadczy o tym dość dziwna sytuacja z 1918 r. Kiedy Polska odzyskiwała niepodległość, radni w Pyzdrach mieli przyjąć uchwałę, w której cieszyli się z odzyskania wolności, ale prosili… aby granica nadal istniała.

Różnica między zachodnią i wschodnią stroną granicy była widoczna, co też doskonale można dzisiaj zaobserwować. Bardziej rozwinięty gospodarczo stał się zachód. To właśnie tam powstały ogromne gospodarstwa, które były dobrze zarządzane. Zupełne inaczej było z drugiej strony. Na wschodzie pojawił się zastój, a gospodarstwa dzielono na mniejsze części. Prawdopodobnie ze względu na te różnice pojawiły się określenia „bażanty” i „łańcuchy”. Tak nazywali siebie wzajemnie mieszkańcy zachodniej i wschodniej części granicy. Z jednej strony był rozkwit, a z drugiej brak rozwoju.

Rekonstrukcja jako część ekomuzeum

Przypomnieniem historii o istnieniu przejścia granicznego w Borzykowie zajęło się Towarzystwo Kulturalne „Echo Pyzdr”. To właśnie przedstawiciele tej organizacji doprowadzili do rekonstrukcji przejścia granicznego, w którym znajduje się dwie budki strażnicze. Możemy w nich oczywiście zaobserwować pruskiego i rosyjskiego żandarma.

Doszło też do ustawienia słupa granicznego, choć największą pamiątką stanowi niepozorny ślad znajdujący się w pobliżu drogi wojewódzkiej nr 442 tuż przed wjazdem do Pyzdr. To kamień graniczny, który pochodzi właśnie z czasów funkcjonowania prusko-rosyjskiej granicy, dlatego w tym miejscu może już znajdować się przynajmniej ze 100 lat.

Granica w Borzykowie może stać się też miejscem startowym do odwiedzin Puszczy Pyzdrskiej, czyli kompleksu leśnego prowadzącego przez kilkanaście gmin aż do powiatu kaliskiego. Przedstawiciele Lokalnej Organizacji Turystycznej „Puszcza Pyzdrska” promują też pomysł tzw. ekomuzeum. To nic innego jak sieć rozproszonych obiektów skupionych na jednym konkretnym obszarze.


Fot. R. Jagieła



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 62

  • 61
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 1
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaC1 - baner

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - banerReklamaB3 - baner
ReklamaA2 - baner