ReklamaA1ReklamaA1-2

Nieznane historie przydrożnych kapliczek i krzyży

HistoriaAtrakcje turystyczne4 grudnia 2023, 16:00   red. Karol Soberski3567 odsłon0 Komentarzy
Nieznane historie przydrożnych kapliczek i krzyży
Figura Matki Boskiej znajdująca się w Arcugowie - fot. Karol Soberski

Podczas moich wędrówek w trakcie których odkrywam lokalną historię, prawie w każdej wiosce, na każdym rozstaju dróg na nie trafiam… W samym tylko powiecie gnieźnieńskim jest ich ponad 500! Ile na całym Pojezierzu Gnieźnieńskim? Każda jest inna, każda ma swoją historię i z prawie każdą wiąże się jakiś sekret. Mowa o przydrożnych kapliczkach i krzyżach, które na dobre wpisały się w lokalny krajobraz. Warto się przy nich czasami zatrzymać i wsłuchać się w ich dzieje…

Skąd wiadomo, że jest ich ponad 500? Otóż przed 14 laty, krzyże i kapliczki przydrożne zostały policzone przez pasjonatów historii i regionalistów. Nie można wprawdzie wykluczyć, że gdzieś jeszcze jakieś się znajdują, bo do niektórych miejsc nie można było dotrzeć… Ze wspomnianego liczenia wynikało, że najwięcej tych kaplic i krzyży znajduje się w gminie Trzemeszno – jest ich tam ponad 50. Ale o niektórych z nich ludzie zupełnie nie wiedzieli, ponieważ znajdowały się one gdzieś w chaszczach, z dala od drogi i nawet nie wiadomo jak tam dojechać. – Były więc spore kłopoty by do niektórych z nich dotrzeć, ponieważ zdarzało się, że krzaki i drzewa wokół krzyży tak wyrosły, że zupełnie je zakryły – opowiadał mi w 2008 r. nieżyjący już Bogusław Rzyski, ówczesny przewodniczący Organizacji Turystycznej „Szlak Piastowski”.

Mimo bardzo skrupulatnej pracy nie udało się ustalić, gdzie znajduje się najstarszy krzyż lub kapliczka. Jest kilka takich obiektów, ale trudno dzisiaj już powiedzieć, który jest najstarszy, ponieważ nie ma już ludzi, którzy by pamiętali, kiedy dany krzyż, czy kaplica powstała.

Stąd też wiele krzyży czy kapliczek to prawdziwi świadkowie historii. Wiele z nich jest mocno pochylonych, grożących upadkiem i od lat nieodnawianych. Każda za to ma swoją niezwykłą historię.

Wędrując po powiecie gnieźnieńskim, czy szerzej po Pojezierzu Gnieźnieńskim, tropiąc ciekawe historie, spotykając się ze świadkami wydarzeń sprzed wielu lat, prawie na każdym kroku natrafiam na krzyże lub kapliczki przydrożne. Ich historie, które wysłuchuję od mieszkańców lub które można znaleźć w nielicznych publikacjach, są na tyle ciekawe, że warto by było w przyszłości wydać je w jednym albumie.

Św. Roch...

Na przykład kapliczka św. Rocha w Popielewie w gminie Trzemeszno. Jest z nią związana ciekawa historia. Św. Roch jest patronem zadżumionych i w tej kapliczce stoi ze swoim wiernym przyjacielem-psem, dzięki któremu zresztą przeżył. Jego historia jest ciekawa, ponieważ w 1939 roku przyjechał oddział żandarmerii niemieckiej, wybrał trzech mieszkańców wsi i pod groźbą śmierci, kazał im te kapliczkę rozebrać i zniszczyć. Ale tak się jakoś złożyło, że ci ludzie najpierw zaczęli rozbierać kapliczkę i w tym czasie przyszła jakaś wiadomość i Niemcy musieli na chwilę wyjechać z Popielewa. Mieszkańcy to wykorzystali i figurkę św. Rocha wrzucili do pobliskiego budynku gospodarczego. Kapliczkę musieli niestety rozbić. Po wojnie ocalałego św. Rocha wstawiono w nową kapliczkę. I stoi do dzisiaj.

Krzyż i figura Węsierskich

Takich ciekawych obiektów jest znacznie więcej. Przeważają wśród nich krzyże, a wynika to z faktu, że krzyże były np. stawiane na polach, żeby plony były udane. Stawiano je też na rozstajach dróg leśnych i gruntowych. Jednym z takich ciekawych przydrożnych krzyży znajduje się w kompleksie leśnym zwanym „Bieszczady Kłeckie” niedaleko miejscowości Kamionek w gminie Kiszkowo. Stoi tam krzyż postawiony w 1861 roku przez hrabiego Albina Węsierskiego, właściciela pobliskiego Zakrzewa, w miejscu gdzie jego syn spadł z konia i został ciężko ranny. W podziękowaniu, że wyzdrowiał hrabia postawił krzyż. Tyle głosi podanie. Jednak mieszkańcy Kamionka, jak i okolicznych wsi twierdzą, że w okolicach krzyża zdarzają się dziwne historie…

Gdy już mówimy o A. Węsierskim warto wspomnieć, że do dzisiaj przetrwała ufundowana przez niego w XIX wieku figura „Matki Boskiej Pod Lasem” z herbem Węsierskich. Znajduje się ona przy wjeździe do Zakrzewa od strony Sławna.

Krzyż na „Kusiu”

Niedaleko Bieszczad Kłeckich znajduje się inny niezwykły krzyż. Postawiono go współcześnie w miejscu zwanym „Kuś” gdzie 30 września 1761 r. decyzją sądu kiszkowskiego, spalono na stosie dziesięć niewiast – „Zielarek” z Gorzuchowa.  W miejscu gdzie spłonęły nieszczęsne kobiety stoi krzyż (uroczystość jego poświęcenie odbyła się 21 października 2011 roku – ufundował go lokalny przedsiębiorca Henryk Kaczor). Tuż za krzyżem – w formie półokręgu – ułożonych zostało dziesięć kamieni, symbolizujących dziesięć nieszczęsnych ofiar. Szczególnie wymowny jest to, że osiem kamieni jest dużych, natomiast dwa małe, co symbolizuje spalenie dwóch matek wraz z córkami. Uroczystość ta była swoistą rehabilitacją po 250 latach niesłusznie skazanych na śmierć kobiet. Podobno dzisiaj, szczególnie w rocznicę spalenia kobiet (ale nie tylko) na drodze znajdującej się przy krzyżu można spotkać dziwne zjawy, a silniki pojazdów mechanicznych nagle odmawiają posłuszeństwa…

Św. Wawrzyniec w… studni

Warto też zwrócić uwagę na kaplicę Matki Boskiej w Rybieńcu w gminie Kiszkowo. Tam w 1939 roku stała figura św. Wawrzyńca z rożnem, na którym go żywcem usmażono. Tutaj też młodzi, trzynastoletni Niemcy wzięli karabin i tak długo strzelali, aż figurkę rozbili. Po wojnie mieszkańcy odbudowali kapliczkę, ale wstawili już tam Matkę Boską z Dzieciątkiem. Św. Wawrzyńca już nie odtworzono, bo nie było na czym się wzorować.

Według wspomnień mieszkańców, figura św. Wawrzyńca została utopiona w miejscowej studni.

Krzyż ścięty

Ciekawa jest też historia krzyża w Oborze, który w 1939 roku członkowie Hitlerjugend ścięli piłą. Po wielu latach do Obory przyjechali krewni tych młodych Niemców i postawili nowy krzyż. Obecnie krzyż ten nazywa się Krzyżem Pokoju.

W rocznicę śmierci...

Inną niezwykłą historię ma figura Matki Boskiej znajdująca się w Arcugowie w gminie Niechanowo. Stoi ona przy dojazdowej do północnej bramy wjazdowej do tamtejszego pałacu a ufundowana została przez Emilię z Przyłuskich Rożnowską – żoną Dezyderego, syna Michała Różnowskiego (budowniczego pałacu). Figura została poświęcona w rocznicę śmierci stryja Emilii - arcybiskupa Leona Przyłuskiego, metropolity poznańskiego i gnieźnieńskiego oraz Prymasa Polski w latach 1845-1865.

Ocalić od zapomnienia

Jak już wspomniałem, warto by było wydać album w którym znalazłyby się te wszystkie krzyże i kapliczki przydrożne, wraz z historiami z nimi związanymi. Do tej sprawy wkrótce wrócę.

Drodzy Czytelnicy! Jeśli znacie ciekawe historie związane z krzyżami lub przydrożnymi kapliczkami (lub figurami) proszę o kontakt.


Fot. K. Soberski



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 125

  • 73
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 14
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 38
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Przeczytaj także

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2ReklamaB3ReklamaB4
ReklamaA3