ReklamaA1 - baner

Jak skarb z Oksfordu trafił do Gniezna. Na tropie polskiego wywiadu

Historia28 września 2020, 11:15   red. Mariusz Borowiak3398 odsłon5 Komentarzy
Jak skarb z Oksfordu trafił do Gniezna. Na tropie polskiego wywiadu
Mariusz Borowiak i Alfred Piechowiak ze skrzynią z dokumentami na temat polskiego wywiadu w latach 1923-1945 -  fot. zbiory M. Borowiaka

TYLKO U NAS! Któż z nas choć raz w życiu o tym nie marzył, aby odnaleźć skrzynię z jakimś zakopanym skarbem? Okazuje się, że zlokalizowanie dobrze zabezpieczonych wartościowych przedmiotów nie jest jednak tak banalnie proste – najczęściej przyszły odkrywca musi wiele godzin spędzić w archiwach lub na żmudnych poszukiwaniach w starych, zakurzonych książkach.

Na słowo „skarb” każdy człowiek reaguje ze zrozumiałą przenikliwością – widzi oczymy wyobraźni wyjątkowe przedmioty, które mogą być warte nawet fortunę. W prywatnych zbiorach kolekcjonerów – bardzo częsty motyw w filmach sensacyjnych i przygodowych – ukrywane są tajemnicze mapy prowadzące do skarbu. Jedni poszukiwacze marzą przede wszystkim o blasku złotego kruszcu, innych interesuje raczej odkrywanie tajemnic. Do tych drugich należy dziennikarz portalu Pojezierze24.pl, który w listopadzie 1997 roku wziął udział w wydobyciu spod ziemi bardzo cennych i dobrze zabezpieczonych dokumentów, które były ukryte przez wiele lat – w solidnej stalowej skrzyni amunicyjnej – we wsi South Hinskey, prawie 2 kilometry na południe od Oksfordu w Anglii. Dopiero teraz informujemy czytelników portalu o ukrytym skarbie oraz jego zawartości…

Pod koniec lipca Portal Turystyczno-Informacyjny Pojezierze24.pl opublikował artykuł o ppłk. artylerii Edmundzie Piechowiaku, podczas II wojny światowej oficerze Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych na Zachodzie, i jego synu Alfredzie – marynarzu Polskiej Marynarki Wojennej w latach 1944-1947 i absolwencie historii w Brasenose College na Uniwersytecie Oksfordzkim; urny z prochami zmarłych pochowano we wspólnym grobie na cmentarzu św. Piotra i Pawła w Gnieźnie.

Współpraca Piechowiaka z polskimi kryptologami, którzy złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma

Obecnie interesuje nas przede wszystkim osoba Edmunda Piechowiaka, w szczególności jego działalność wywiadowcza na Zachodzie, która dotyczy bezpośrednio wydarzeń związanych z odkrytym skarbem. Przypomnijmy najważniejsze fakty z życia tego oficera wywiadu, który w latach 1919-1933 służył w 17 Pułku Artylerii Lekkiej w Gnieźnie. W marcu 1939 r. ówczesny kapitan Piechowiak wyjechał z kraju, jako jeden z konsulów do Stambułu, gdzie prowadził działalność wywiadowczą. Od maja do czerwca 1940 roku przebywał w Bukareszcie, gdzie kierował placówką wywiadowczą Admiralicji francuskiej Oddział 5. Po klęsce Francji przez Bułgarię i Turcję wyjechał z Rumunii do Palestyny, gdzie odkomenderowano go we wrześniu 1940 r. do dyspozycji Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych na Zachodzie. Jesienią 1940 r. wysłano byłego agenta Admiralicji francuskiej (oddelegowany za zgodą gen. Sikorskiego) do Ośrodka Zapasowego Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Latrun w Palestynie. Od stycznia 1941 r. mjr Piechowiak pozostawał do dyspozycji Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza (służba zagraniczna) w Jerozolimie, gdzie zawarł znajomość, a następnie podjął się szkolenia przyszłego agenta Jerzego Iwanowa-Szajnowicza. Piechowiak w tym czasie zajmował stanowisko zastępcy szefa Ekspozytury „T” (Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego) – polskiej komórki wywiadowczej – i jako kierownik wyszkolenia brał bezpośredni udział w przygotowaniach Iwanowa (Agenta Nr 1) do pracy wywiadowczej w Grecji.

Piechowiak od 1 czerwca 1943 do 25 marca 1945 r. był szefem ekspozytury „Bałkany” – Oddziału Informacyjnego Wywiadu Sztabu Naczelnego Wodza w Stambule, gdzie oficjalnie pełnił obowiązki konsula. Pod koniec maja 1945 r. przybył do Londynu i został zastępcą komendanta kursu doskonalenia oficerów administracji wojskowej w Szkole Oficerów Wywiadu.

Podczas wojny gnieźnianin współpracował z porucznikami Marianem Rejewskim i Henrykiem Zygalskim, osławionymi polskimi matematykami i kryptologami, którzy złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma; trzecim kryptologiem był Jerzy Różycki, który zginął na Morzu Śródziemnym 9 stycznia 1942 roku na statku pasażerskim „Lamoricière”, którego był pasażerem, podczas powrotu z Algieru do ośrodka dekryptażu „Kadyks”, ulokowanego w Państwie Vichy.

W latach 1947–1948 ppłk Edmund Piechowiak był w Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w Anglii. Zdemobilizowano go 9 września 1948 r. Do końca lat 70. XX wieku mieszkał z żoną Stefanią Cecylią z d. Langowską w chacie wiejskiej w South Hinskey.

Komisyjne spalenie tajnych dokumentów Ekspozytury „300”

8 października 1945 roku członkowie komisji: por. Marian Rejewski – przewodniczący oraz członkowie – por. Henryk Zygalski i ppor. Sylwester Palluth, otrzymali polecenie spalenia dokumentów służbowych pochodzących z likwidacji Ekspozytury o kryptonimie „300”, która podczas II wojny światowej była podporządkowana Wydziałowi Wywiadowczemu Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Wspomniana trójka oficerów wchodziła w skład owej Ekspozytury. Edmund Piechowiak był naocznym świadkiem tego wydarzenia. Okazuje się, że spalono 24 z 36 teczek. Pozostałe oryginalne dokumenty albo ich odpisy zaginęły lub zniszczono później… przynajmniej tak przez wiele lat uważano.

Co tak naprawdę stało się z pozostałymi dokumentami polskiego wywiadu? Zanim jednak odpowiem na tak postawione pytanie, trzeba przybliżyć w dużym skrócie znaczenie i funkcjonowanie aparatu terenowego „300”.

Wiadomo, że Ekspozyturę o kryptonimie „300” (szef ppłk Gwido Langer) utworzono w październiku 1940 roku po niemal rocznej współpracy grupy polskich kryptologów z wywiadem francuskim. Powstanie agentury było związane z reorganizacją francuskiego ośrodka kryptologicznego „P.C. Bruno” kierowanego przez mjr. Gustawa Bertranda. Więcej informacji na ten temat zawdzięczamy historykowi prof. Andrzejowi Pepłońskiemu, który od wielu lat zajmuje się naukowo m.in. organizacją i działalnością wywiadu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie:

   Po upadku Francji w czerwcu 1940 r. i podpisaniu rozejmu z Niemcami możliwe było kontynuowanie tej działalności jedynie w konspiracji. Mjr G. Bertrand, po uzyskaniu nieoficjalnej akceptacji gen. [Maxime – M.B.] Weyganda [19 maja 1940 roku mianowany Naczelnym Wodzem Sił Zbrojnych Francji – M.B.], utworzył nowy ośrodek o kryptonimie „Cadix” usytuowany w zamku Fouzes niedaleko Nimes.
      Zespół płk. [Gwido – M.B.] Langera [po klęsce wrześniowej w 1939 roku kierował ekipą kryptologów we Francji, a po kapitulacji państwa francuskiego podjął współpracę z wywiadem brytyjskim w „wolnej strefie” – M.B.], dzięki poparciu ze strony gen. [Juliusza – M.B.] Kleeberga [po upadku Francji założył na terenie Vichy Organizację Wojskową, która zajmowała się ewakuacją i opieką nad żołnierzami Wojska Polskiego – M.B.], otrzymał zgodę na kontynuowanie współpracy z Francuzami, jednak organizacyjnie miał podlegać Oddziałowi II Sztabu N.W. jako Ekspozytura „300”.

Polska ekipa, choć organizacyjnie podporządkowana francuskiemu ośrodkowi, komunikowała się bezpośrednio drogą radiową z Oddziałem II w Londynie. Pracownicy ekspozytury składali okresowo meldunki i otrzymywali drogą zwrotną kolejne zadania. Okazuje się, że stałą łączność „Cadix” nawiązał ze stolicą Albionu dopiero na początku marca 1941 roku. Radiogramy były szyfrowane za pomocą maszyny szyfrującej Lacida, wykonanej jeszcze przed wojną dla wyższych dowództw, której dwa egzemplarze wysłano do Francji przed wrześniem 1939 roku. Radiostacja Ekspozytury „300” spełniała istotną rolę – jej zadaniem było także pośredniczenie w łączności między Ekspozyturą „AFR” ulokowaną w Algierze (kierownik mjr Mieczysław Zygfryd Słowikowski, pseud. „Rygor”), a Oddziałem II Sztabu N.W. w Londynie.

Pracownicy wywiadu Ekspozytury „300” w ośrodku „Cadix” zajmowali się różnymi tematami. Prace nad dekryptażem koncentrowały się na materiałach z nasłuchu niemieckiej korespondencji radiowej, o czym informuje Pepłoński:

      1) sztabów i jednostek Wehrmachtu stacjonujących we Francji, w samych Niemczech, a także na terytoriach okupowanych lub w sferze dominacji Rzeszy: na terenach Belgii, Bułgarii, Czechosłowacji, Jugosławii, Polski, Węgier, okupowanej części ZSRR, jak również na Krecie, w Libii i na innych obszarach;
      2) policji i SS we Francji, Austrii, Czechosłowacji, Holandii, Luksemburgu, Norwegii, Polsce i w okupowanej części ZSRR;
      3) kierownictwa Niemieckiej Komisji Rozejmowej w Wiesbaden, z jej placówkami we Francji i w Afryce Północnej, a także między placówkami w terenie.

Nie jest tajemnicą, że cała korespondencja Wehrmachtu była szyfrowana za pomocą Enigmy, podobnie jak znaczna część depesz jednostek policyjnych i SS. Sporą część informacji wywiadowczych uzyskiwano w ośrodku „Cadix” dzięki rozszyfrowywaniu depesz Enigmy. Innym „kanałem” było przenikanie do niemieckiej sieci i łączności, dzięki akcji ruchu oporu. Na początku 1941 roku utworzono zamorską filię ośrodka „Cadix” w Afryce Północnej, pod kryptonimem „Kouba” (szef mjr Maksymilian Ciężki).

Ośrodek „Cadix” i stanowiąca jego trzon Ekspozytura „300” Oddziału II Sztabu N.W. dostarczały sojuszniczym sztabom licznych informacji o nieprzyjacielu, w tym wiele o znaczeniu strategiczno-operacyjnym. Istotna informacja dotycząca pracy kilkunastoosobowego zespołu jest taka, że od października 1940 do pierwszych dni listopada 1942 roku, odczytali 4679 niemieckich depesz radiowych szyfrowanych Enigmą i innych. W sumie kryptolodzy polscy – na co zwraca uwagę Andrzej Pepłoński – odczytali około 9000 różnych dyrektyw, sprawozdań, rozkazów i meldunków sił zbrojnych, policji i innych resortów Rzeszy.

Stacje nasłuchowe „Cadixu” przechwyciły i zarejestrowały również około 3000 szyfrowanych raportów szpiegowskich oraz wysyłanych z Niemiec instrukcji. Z tej liczby zdołano całkowicie odszyfrować 518, co pozwoliło kontrwywiadowi ustalenie miejsca ich emisji i ujęcie wielu agentów niemieckich. Rozpoznano faktyczną rolę i zadania 5 placówek wywiadowczych Abwehry w Tulonie, Marsylii, Casablance, Saint-Jean-de Luz i w Nantes. Dzięki analizie emisji radiowych wykryto też działalność niemieckich agentów ze specjalnej sieci „E”, rozmieszonych w rejonie Gibraltaru i w różnych punktach Wybrzeża hiszpańskiego. Uzyskane informacje o działalności niemieckiego wywiadu przekazywano do Londynu. Oddajmy jeszcze raz głos prof. Pepłońskiemu:

    Oddział II Sztabu N.W. otrzymał większość rozszyfrowanych depesz niemieckich. Do połowy października 1942 r. Ekspozytura „300” przesłała do Oddziału II 1045 depesz, natomiast rozszyfrowała 1390. […]
      Działalność personelu Ekspozytury „300” oraz całego ośrodka „Cadix” nie została doceniona przez dowództwo alianckie. W przekonaniu premiera Winstona Churchilla, jedynie dzięki „tajnej broni” – jak nazywano angielski ośrodek dekryptażu w Bletchley Park otrzymywali tajne informacje pochodzące z rozszyfrowanych depesz niemieckich.
      Ośrodek „Cadix” i Ekspozytura „300”, w związku z rosnącym zagrożeniem ze strony niemieckiego radiowywiadu, 6 listopada 1942 r. zakończyły działalność.

Tylko kilku członków polskiej Ekspozytury dotarło do Wielkiej Brytanii; otrzymali przydział do batalionu łączności Sztabu N.W. w Stanmore. Siedziba komórki dekryptażu pod kryptonimem „Pluton Eksploatacyjny” mieściła się w Boxmoor w okolicy Londynu. Wydział Wywiadowczy Oddziału II nadal traktował personel tej komórki jako Ekspozyturę „300”, zachowując ten kryptonim w swojej korespondencji. Komórka dekryptażu otrzymywała zadania z Oddziału II oraz z ośrodka brytyjskiego w Bletchley Park. Jedno z ostatnich zadań zaleconych przez ten ośrodek polegało na złamaniu niemieckiego szyfru „Doppelkastenverfahren”, którym posługiwały się formacje SS. Porucznicy Rejewski i Zygalski zdołali złamać ten szyfr, ponieważ wcześniej pracowali nad nim we Francji.

Tajne dokumenty, czyli skarb ukryty w ziemi

Nie wdając się zbytnio w szczegóły, jeśli chodzi o moją wieloletnią znajomość z Alfredem Piechowiakiem, w połowie listopada 1997 roku wyjechaliśmy samochodem osobowym z Poznania do Londynu (część podróży odbyliśmy promem z Calais do Dover), a następnie udaliśmy się do South Hinskey pod Oksfordem. Trzecim uczestnikiem wyjazdu był kolega Jacek z Gdyni. Jeszcze przed wyprawą do Anglii, moim zadaniem było zdobycie profesjonalnego wykrywacza metali, urządzenia przeważnie kojarzonego z poszukiwaczami skarbów. Zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt byliśmy gotowi do wzięcia udziału w niecodziennej misji.

Podczas wizyty w domu z murowanym parterem i poddaszem z XV wieku, który należał do rodziny Piechowiaków, naszym zadaniem było odnalezienie zakopanej w ziemi – na terenie dużego ogrodu – metalowej skrzyni. Od przyjaciela, 71-letniego Alfreda Piechowiaka, dowiedziałem się, że jego ojciec na kilka lat przed śmiercią umieścił w owym pojemniku dokumenty (dobrze je zabezpieczył) na temat oficerów służby informacyjno-wywiadowczej II RP i materiały opracowane przez polskich kryptologów w II wojnie światowej. Jednak czas płynął, a ogród – przez 20 lat – nie był uporządkowany, zarósł chwastami i wysoką trawą. Niestety Alfred, kilkanaście lat po śmierci ojca, nie potrafił wskazać miejsca i samodzielnie wykopać skrzyni z cenną zawartością.

Poszukiwania „skarbu” z powodu na warunki okazały się trudne. Mijały kolejne godziny szperania terenu; coraz bardziej byłem przekonany, że rewelacje przyjaciela, to zwyczajny wymysł starszego człowieka. W końcu usłyszeliśmy w słuchawkach charakterystyczny sygnał dźwiękowy wskazujący na odnalezienie elementów żelaznych. Dotarcie do miejsca, gdzie została zakopana skrzynia, zajęło nam kilka godzin. Można było zacząć kopać – w ruch poszły widły i łopata. Ziemia była twarda. Po około 40 minutach fizycznej pracy, na głębokości około 1 metra, dokopałem się do zardzewiałej skrzyni.

Uchylam się od udzielenia informacji – niech kwestie transportu skrzyni pozostaną moją tajemnicą – w jaki sposób „skarb” bezpiecznie dojechał do Poznania. Na miejscu stwierdziliśmy (po otwarciu skrzyni), że materiały archiwalne (papiery, pisma, teczki) są w dobrym stanie.

Moim oczom ukazało się kilkaset stron brakujących francuskich i polskich dokumentów dotyczące rodzajów działalności polskich kryptologów w II wojnie światowej, m.in. Ekspozytury „300”; wiadomości o udziale trzech państw (Polska, Anglia, Francja) w pracach nad Enigmą; uwagi na temat kodów i szyfrów; zestawienie wzorów służących do odtworzenia połączeń walców szwajcarskiej maszyny do szyfrowania typu Enigma; kilkadziesiąt stron dokumentu (maszynopis) na temat niemieckiego szyfru, którego nazwa brzmi „Doppelkastenverfahren” i inne.

Na uwagę zasługuje maszynopis dokumentu „Dossier terenu Turcji” (opracowanie zbiorowe oficerów pracujących wywiadowczo na terenie Turcji na podstawie własnych doświadczeń) z września 1944 roku, wiadomości o metodzie i historii rozwiązania niemieckich czteroliterowych szyfrów morskich w latach 1923-1939, czy wreszcie materiał o metodach i historii rozwiązania niemieckiego szyfru maszynowego Enigma w latach 1930-1940. Z kolei bezcennym dokumentem – 58 stron maszynopisu – jest lista imienna oficerów służby informacyjno-wywiadowczej II RP z 1944 r. (uzupełniona w 1952 r.).


Fot. Mariusz Borowiak i zbiory autora


Przeczytaj także


Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 23

  • 22
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 1
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaC1 - baner

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - banerReklamaB3 - baner
ReklamaA2 - baner