Człowiek morza z Rogowa

Informacje lokalneHistoria12 stycznia 2021, 18:00   red. Mariusz Borowiak1384 odsłon1 Komentarzy
Człowiek morza z Rogowa
W środku siedzi por. mar. Tadeusz Bramiński, dowódca okrętu hydrograficznego Pomorzanin - fot. zbiory Mariusza Borowiaka

Wśród zasłużonych polskich ludzi morza od X do XX wieku poczesne miejsce zajmują osoby z Pojezierza Gnieźnieńskiego – służyli w marynarce wojennej i handlowej pod biało-czerwoną banderą, pełnili obowiązki we flotach państw pod obcymi banderami lub byli rybakami. Wśród Wielkopolan nie brakowało obieżyświatów, którzy wzięli udział w licznych peregrynacjach od najbliższych do najodleglejszych zakątków świata. Jednym z nich był Tadeusz Bramiński.

Był to podówczas już stary doświadczony marynarz, który kilkanaście lat spędził w służbie niemieckiej marynarki handlowej. W czasie [pierwszej – M.B.] wojny światowej został zmobilizowany i wcielony do marynarki wojennej w stopniu porucznika, w tym też stopniu, nie odpowiadającym jego wiekowi, jak i doświadczeniu zawodowemu, został przyjęty do marynarki polskiej. Ten wzorowy oficer, bardzo lubiany przez podwładnych, chociaż wymagający, miał sposób bycia człowieka skromnego. Raczej małomówny i zamknięty w sobie zdobywał szybko sympatię tych, co go poznali. Sympatię, a nade wszystko szacunek.

Przedstawiona przez prof. zwyczajnego Aleksandra Rylke (inżyniera okrętownictwa i komandora porucznika) postać Tadeusza Bramińskiego, mimo że nie pozbawiona pewnych błędów rzeczowych (na przykład nigdy nie służył w niemieckiej marynarce handlowej) trafnie charakteryzuje osobę Wielkopolanina. Istotnie, T. Bramiński był postacią barwną w Marynarce Wojennej Polski Odrodzonej. Jak mało kto znał służbę na morzu. Gdy w 1920 roku obejmował dowództwo okrętu hydrograficznego ORP Pomorzanin (pierwsza jednostka PMW po I wojnie światowej) – miał już 44 lata.

Marynarz z Rogowa

Urodził się 4 listopada 1875 roku w Rogowie, na terenie ówczesnej prowincji poznańskiej (obecnie w powiecie żnińskim), jako jeden z dwojga dzieci Ignacego (1840-1924), z wykształcenia nauczyciela, i Apolinary (1845-1916) z domu Klass. Trzy lata później rodzina Bramińskich przeniosła się do Łabiszyna (senior rodu został kierownikiem szkoły; pracował także w Mielżynie, Gnieźnie i Rogowie), w północno-wschodniej części Pojezierza Gnieźnieńskiego, na południowym krańcu Pałuk, gdzie Tadeusz ukończył szkołę elementarną. Następnie kontynuował naukę w szkole obywatelskiej w Bydgoszczy. Jak wynika z zachowanych przekazów, przerwał edukację i jako niespełna siedemnastoletni młodzieniec zaciągnął się do Kaiserliche Marine (Niemieckiej Cesarskiej Marynarce Wojennej).

Służba w niemieckiej cesarskiej flocie wojennej

Na początku służby został chłopcem okrętowym na okręcie szkolnym Nixe. Zamustrowanie na okręt – 10 kwietnia 1892 roku – umożliwiło młodemu jungowi poznanie Bałtyku, Morza Śródziemnego, egzotycznych portów Ameryki Środkowej i Południowej, a nawet Bermudy. Po dwuletnim pływaniu na Nixe skierowano go na dziewięciomiesięczne przeszkolenie unitarne, które odbywał w oddziale piechoty morskiej (31 stycznia – 1 października 1894 roku). Później trafił na żaglowe okręty hydrograficzne Hyaene i Wolf.

Od 2 grudnia 1895 do 6 marca 1896 roku odbywał specjalistyczne przeszkolenie w oddziale sygnalistów. Od 1896 do 1 października 1901 roku służył jako sygnalista na jachcie cesarskim Hohenzollern. W czasie licznych podróży morskich odwiedził Norwegię, Szwecję, Rosję, Anglię, Hiszpanię, Włochy, Palestynę i Egipt. Zimą 1901/1902 był słuchaczem w szkole nawigacyjnej w Kilonii (?). Od kwietnia 1902 roku przydzielono go na jednostkę hydrograficzną Peilboote II, operującą na Morzu Północnym. Natomiast w październiku tegoż roku służył w Kaiserliche Marine jako Deckoffizier (oficer pokładowy) na SMS Wolf – wychodził na wody Afryki Zachodniej celem wykonania prac pomiarowych (hydrograficznych) na akwenie niemieckiego podówczas Kamerunu.

W kolejnych latach – 1904-1914 – był zaokrętowany nas jednostkach hydrograficznych lub wykonujących zadania hydrograficzne, tj. Hyaene, Wolf, Panther Condor i Peilboote I, II, III, IV, V, VI, VII, w charakterze oficera wachtowego, starszego oficera i komendanta. Podczas licznych rejsów dalekomorskich (badawczych) na wodach europejskich, afrykańskich, amerykańskich i azjatyckich wykonywał pomiary hydrograficzne i magnetyczne. Ukończył dodatkowo, z wynikiem celującym (1909 rok), trzyletni kurs bosmański mierników w Friedrichsort pod Kilonią, odbywał przeszkolenie i staż w morskich obserwatoriach astronomicznych w Wilhelmshaven (1909 r.) i Hamburgu (1922 r.).

Ostatni przydział służbowy Bramińskiego na jednostkach pływających cesarskiej floty wojennej, to oficer wachtowy i starszy oficer na Hyaene, bazującej na Bałtyku od czerwca 1916 do marca 1918 roku.

Od wiosny 1918 do 28 lutego 1920 roku służył w dowództwie Kaiserliche Marine (następnie w Reichsmarine) – w Departamencie Nawigacyjnego-Mierniczym w Berlinie. Zlecono mu opracowywanie ksiąg pomiarowych. 20 września 1919 roku Bramiński został awansowany na pierwszy stopień oficerski – podporucznika marynarki (Leutnant zur See).

Mimo, że Bramiński jeszcze 9 grudnia 1919 roku złożył wniosek o zwolnienie ze służby w marynarce wojennej Republiki Weimarskiej, to dopiero 28 lutego roku następnego wrócił z Niemiec do Polski. Do tego czasu pozostawał do dyspozycji Departamentu Nawigacyjnego i Mierniczego w Berlinie.

Morze, nasze morze

Od dłuższego zresztą czasu Tadeusz Bramiński wyrażał gotowość służby w Polskiej Marynarce Wojennej (wystosował pismo do Departamentu dla Spraw Morskich w Warszawie). Faktycznie przyjęto go do Wojska Polskiego 6 marca 1920 roku, w stopniu porucznika marynarki. 13 marca tegoż roku przydzielony został do Departamentu dla Spraw Morskich i odkomenderowany do nowo utworzonego Urzędu Hydrograficznego Marynarki Wojennej w Gdańsku. Na potrzeby PMW II RP zakupiono płaskodenny żelazny parowiec pocztowo-pasażersko-towarowy (pływał od 1893 roku), który w służbie cywilnej był przeznaczony do komunikacji między wyspą Norderney oraz portem Norden, u niemieckich brzegów Morza Północnego. Pod polską banderą pływał pod nazwą ORP Pomorzanin.

Począwszy od maja 1920 roku Pomorzanin rozpoczął służbę jako okręt hydrograficzny, wyznaczając bezpieczny tor wodny przez płytki kanał Depka, stanowiący jedyne wejście do portu w Pucku. 11 czerwca 1920 roku doszło do zmiany dowódcy okrętu. Porucznika marynarki Jerzego Nałęcza-Rychłowskiego zastąpił porucznik Tadeusz Bramiński, marynarz – jak to się mówi – „całą gębą”. Jednak stanowisko dowódcy okrętu objął dopiero na początku sierpnia, kiedy to Rychłowskiego odkomenderowano do dyspozycji gubernatora wojennego miasta Warszawy.

Wkrótce niewielka załoga Pomorzanina (wielu pochodziło z Wielkopolski) położyła podwaliny polskiej hydrografii, oni też byli autorami pierwszej polskiej mapy morskiej obejmującej obszar Zatoki Puckiej. Pod nowym dowództwem raźniej ruszyła praca. Podoficerowie i marynarze przeszli specjalistyczne przeszkolenie pod okiem dowódcy z Rogowa, dzięki czemu powstał zespół fachowców, który wykonał pomiary portów w Pucku i Helu oraz Jamy Kuźnickiej i całej Zatoki Gdańskiej. Przyszedł czas gdy załoga Pomorzanina rozpoczęła pomiary pod przyszły port wojenny w Gdyni.

W tym czasie Bramiński był jedynym wykwalifikowanym hydrografem, o bogatej, bo 28-letniej, praktyce w tej specjalności w PMW. Oddajmy głos Ryszardowi Mielczarkowi:

      Siedziba […] Urzędu, na czele którego stał kpt. mar. Józef Unrug, mieściła się na początku marca 1920 r. w śródmieściu Gdańska przy ul. Rennerstiftsgasse (obecnie Kosynierów Gdyńskich). Biuro służby hydrograficznej ulokowano w Nowym Porcie – w budynku byłego hotelu o nazwie „7 Prowincji” przy ul. Hafenstrasse 27 (Portowa). W połowie kwietnia […] [1920 r. – M.B.] dokonano oficjalnego przejęcia latarń morskich w Oksywiu, Helu, Jastarni i Rozewiu, odkładając na czas późniejszy obsadzenie ich polskimi załogami.

Od 28 sierpnia 1920 roku Bramiński został kierownikiem Biura Hydrograficznego (przejął obowiązki po kapitanie marynarki Józefie Unrugu) i jednocześnie nadal dowodził Pomorzaninem. Następnie od 27 marca do 13 maja 1921 roku dowodził trałowcem Czajka. Po niespełna roku – 3 grudnia 1922 roku – niespodziewanie przestał kierować tymże biurem w Pucku, które to zadanie powierzono kapitanowi marynarki Jerzemu Kłossowskiemu, absolwentowi rocznych studiów podyplomowych w Ecole Hydrographique we Francji. Propozycję pozostania jego zastępcą – odrzucił. Przeszedł na własną prośbę do Dowództwa Floty. W 1923 roku został awansowany na stopień kapitana marynarki.

W marcu 1923 roku został dowódcą minowca – popularnie nazywanego „ptaszkiem” – ORP Jaskółka, a od września 1923 do marca 1924 roku ORP Mewa. Następnie był dowódcą kanonierki Generał Haller (1924 r.) i sprawował nadzór nad torpedowcami II rezerwy jako dowódca ORP Ślązak.. Był też w składzie komisji wyznaczonej do odbioru zakupionego we Francji transportowca Warta (od czerwca 1924 r. jako zastępca dowódcy okrętu). Samodzielnie dowodził nim od 19 marca 1925 do 31 lipca 1926 roku, przewożąc zaopatrzenie i broń z Francji i Hiszpanii do Polski. 1 maja 1925 roku minister spraw wojskowych na wniosek Komisji Kwalifikacyjnej nadał Bramińskiemu specjalność oficera służby hydrograficznej.

4 maja 1926 roku, w wieku 50 lat, mianowany został do stopnia komandora porucznika i przeniesiony w stan spoczynku. Mimo to nie zrezygnował z pracy zawodowej. W grudniu 1926 roku objął posadę w nowopowstałym towarzystwie żeglugowym P.P. „Żegluga Polska”. Od 1 grudnia 1927 do 28 lutego 1928 roku był pierwszym kapitanem frachtowca Katowice, a od lutego 1928 roku – wyznaczony na inspektora nawigacyjnego w „Żegludze Polskiej”. Jako przedstawiciel armatora, przebywał na budowie statków Rozewie, Oksywie i Śląsk.

Na przełomie 1932/1933 roku wchodził w skład powołanej przez Państwową Szkołę Morską w Gdyni komisji, która opracowała i wydała pierwsze tablice nawigacyjne. Od 19 lipca 1938 do września 1939 roku pracował w „Żegludze Polskiej” na stanowisku zastępcy kierownika Wydziału Holowniczo-Ratowniczego, na którym zastał go wybuch wojny.

W 1922 roku Bramiński wstąpił w szeregi Polskiego Klubu Yachtowego w Gdańsku i czynnie uczestniczył w jego pracach. Kolejnych informacji z życia Wielkopolanina – w okresie międzywojennym – zawdzięczamy cytowanemu tu Ryszardowi Mielczarkowi:

      Od roku 1928 r. był członkiem Związku Oficerów Marynarki Handlowej. Natomiast w roku 1936 został wybrany do zarządu Klubu Kapitanów. […] Ponadto udzielał się w Związku Rezerwistów, gdzie był wiceprezesem oddziału gdyńskiego, członkiem zarządu Domu Marynarza i prezesem regat Yacht Klubu Polski.

Nieugięty wobec gestapo

Należał do tych pracowników kompanii żeglugowej, którym przyszło w październiku 1939 roku przekazać dorobek polskiej gospodarki morskiej w 20-leciu międzywojennym okupantowi. Pracował – skierowany przez Arbeitsamt od jesieni 1940 roku – w dziale hydrograficznym przy poprawianiu map morskich w Marine Arsenal Kriegsmarine w Gdyni (Dworzec Morski).

Od chwili zajęcia Gdyni przez hitlerowców zainteresowało się Tadeuszem Bramińskim oraz jego rodziną gestapo, które usiłowało nakłonić do podpisania volkslisty, czyli niemieckiej listy narodowościowej. Bezskutecznie. W tych okolicznościach Tadeusza Bramińskiego i jego syna Edmunda, przed wojną studenta Politechniki Gdańskiej, spotkały represje. On sam, aresztowany przez gestapo listopadzie 1942 roku, początkowo był przesłuchiwany na Kamiennej Górze w Gdyni, następnie przewieziono go do więzienia gdańskiego. W lutym 1943 roku trafił do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof (Konzentrationslager Stutthof), jako więzień polityczny nosił numer 19383. Zamordowany 7 marca 1943 roku.

Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem XV-lecia Odzyskania Morza, Lutentio Parisiorum Polonie-Bene Merentibus oraz wyróżniony odznaką pamiątkową 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Ofiarował egzotyczne muszle na kropielnicę do kościoła Najświętszej Marii Panny w Gdyni.

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Tadeusz Bramiński był żonaty z Antoniną z d. Szłapka (1885-1952) i miał sześcioro dzieci: Aleksandra (1915-1989), Edmunda (ur. 1917), Wandę (1919-1989), Barbarę (ur. 1921), Boguchwała (ur. 1922), Kalinę (ur. 1925).

Nazwisko komandora Bramińskiego widnieje na dwóch gdyńskich tablicach, dokumentujących męczeńską śmierć jej obywateli.


Fot. zbiory Mariusza Borowiaka i Macieja Dąbrowskiego



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 66

  • 66
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaC1 - baner

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - baner
ReklamaA2 - baner