ReklamaA1-2ReklamaA1-3

Bitwa pod Zdziechową zmieniła losy Powstania Wielkopolskiego

Informacje lokalneHistoria29 grudnia 2021, 18:00   red. Karol Soberski1884 odsłon0 Komentarzy
Bitwa pod Zdziechową zmieniła losy Powstania Wielkopolskiego
Mural na przystanku autobusowym w Zdziechowie upamiętniający rozgrywające się tam wydarzenia powstańcze - fot. Karol Soberski

Zdziechowa w gminie Gniezno, jak niewiele małych wsi, ma bogatą historię powstańczą. Wydarzenia, które się tutaj rozegrały 30 i 31 grudnia 1918 r. były ważne dla losów Powstania Wielkopolskiego. Losy tej bitwy nie tylko uchroniły Gniezno, ale prawdopodobnie wpłynęły i na całość Powstania Wielkopolskiego.

29 grudnia 1918 r. w rejonie Gniezna wytworzyła się bardzo skomplikowana sytuacja. Okazała się, że do Zdziechowy (położonej 5 km na północ od Gniezna), przybył pociąg z niemieckimi żołnierzami. Sprowadzony został 400-osobowy oddział Grenzschutzu z Bydgoszczy. Ten oddział był bardzo dobrze wyposażony. 30 karabinów maszynowych, tak zwanych kulomiotów, duża siła ognia i dobrze wyszkoleni żołnierze, zaprawieni w boju na frontach I wojny światowej.

Oni mieli jedno zadanie: iść i uderzyć na Gniezno. W Mącznikach postawiono pociąg na którym była zamontowana artyleria. Gdyby doszło do ataku tak dobrego oddziału na Gniezno, mogło by dojść do przełamania, które poszło by dalej w kierunku Poznania.

– W nocy z 29 na 30 grudnia 1918 roku przybyły do Gniezna posiłki z Wrześni: dwie kompanie piechoty i pododdział karabinów maszynowych. Z Poznania przysłano 80 powstańców pod dowództwem kapitana Władysława Sczanieckiego. Równocześnie przybył dr Bronisław Szulczewski, który przywiózł dyrektywę Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej, zabraniającą  Kittlowi podejmowania walki z Niemcami skoncentrowanymi w Zdziechowie. W rezultacie do godziny 10.00 tegoż dnia posiłki z Wrześni opuściły Gniezno. Początkowo też podporządkowano się dyrektywie KNRL, mimo zdecydowanie wrogiego przyjęcia jej przez gnieźnieńskich powstańców. Tymczasem Niemcy zaczęli się już umacniać w Zdziechowie. Większość ich sił pozostała w majątku Wendorffa, natomiast jeden pluton piechoty obsadził budynek szkoły w Zdziechowie, artyleria zajęła stanowiska koło Mącznik, na północ od Zdziechowie. W teren wysłano patrole rozpoznawcze. Około południa 30 grudnia Kittel, Szulczewski i Sczaniecki ponownie usiłowali pertraktować z Niemcami. (…) Wtedy wśród  zgromadzonych w Gnieźnie powstańców pojawiły się nastroje buntu przeciwko dotychczasowym poczynaniom władz cywilnych. W tej sytuacji  inicjatywę przejął przybyły tegoż dnia z Gdańska doktor Wojciech Jedlina-Jacobson, który doprowadził do utworzenia 300– 400-osobowego oddziału z sierżantem Teofilem Bojanowskim na czele. Zgrupowanie to ruszyło w kierunku Zdziechowie, przyłączając po drodze miejscowych powstańców. Równocześnie dr Jacobson zwrócił się do polskich oddziałów w Trzemesznie i w Kłecku z prośbą o odcięcie kolejowych połączeń z Bydgoszczą. W  trakcie marszu spotkano się z polską delegacją wracającą ze Zdziechowie. W wyniku jej agitacji duża część ochotników zawróciła do Gniezna i wyprawę kontynuowało zaledwie kilkudziesięciu powstańców. Oddziałek ten rozwinął się w tyralierę na południe od Zdziechowie, przed cegielnią. Tam też Jacobson, który przejął kierownictwo całej akcji, ulokował swoje stanowisko dowodzenia. Powstańcom udało się niepostrzeżenie podejść do budynku szkolnego na południowym skraju wsi. Zaskoczona załoga niemiecka (3 oficerów, 50 podoficerów i szeregowych), po wrzuceniu do wnętrza granatu, skapitulowała. Dalsza walka została przerwana.
Zdziechowa była już wtedy okrążona od północy przez oddziałki polskie ulokowane w Bojanicach, Świątnikach Wielkich, Modliszewie i na północny wschód od Kopydłowa. W okolicach Świątnik Małych i Modliszewka działały polskie patrole konne. Jacobson i Skwerens udali się na pertraktacje z Niemcami. W Zdziechowie pozostawiono kilkunastoosobową załogę, pozostali powstańcy zaś powrócili do Gniezna, zabrawszy ze sobą jeńców. Działania powstańcze trwały jednak dalej. Podczas rozmów prowadzonych w majątku Wendorffa żołnierzom polskim ze Zdziechowie udało się zdobyć niemieckie działa w Mącznikach. Równocześnie zajęto stację kolejową w Łopiennie, odcinając Niemcom drogę odwrotu do Bydgoszczy. Ostatecznie zawarto umowę, na której podstawie żołnierze niemieccy mogli wrócić za Noteć, w zamian za zwolnienie jeńców i zwrot połowy zdobytej w szkole broni, w tym wszystkich karabinów maszynowych. Większość powstańców rozeszła się wówczas do domów, a niemieckie działa zdobyte w Mącznikach pozostawiono bez dozoru – co Niemcy natychmiast wykorzystali.
Tymczasem w nocy z 30 na 31 grudnia 1918 r. do Gniezna przybyły oddziały polskie z Wrześni i 12 żołnierzy z 4 karabinami maszynowymi, pod dowództwem Władysława Wiewiórowskiego i Alojzego Nowaka. Ponadto nadeszły posiłki m.in. z Kłecka, Witkowa, Powidza i Trzemeszna. Rankiem 31 grudnia ponownie wyruszono w kierunku Zdziechowy. Oddziały wrzesińskie rozwinęły się tyralierą na południe od wsi, 1. kompania na prawym, 2. – na lewym skrzydle; karabinami maszynowymi ubezpieczono skrzydła i luki pomiędzy pododdziałami. Później jeden pluton 2. kompanii z karabinem maszynowym zajął stanowiska na północny zachód od dworu Wendorffa w Zdziechowie. Okrążeni Niemcy otworzyli ogień, zabijając jednego powstańca. W końcu zawarto umowę zezwalającą Niemcom na wycofanie się do Zbąszynia. Zdobycz polska była duża: 500 karabinów ręcznych, 12 ciężkich i kilkanaście lekkich karabinów maszynowych. Ostatecznie jednak Niemcom udało się wydostać przez Żnin do Bydgoszczy, razem z uprowadzonymi negocjatorami polskimi oraz armatami, poprzedniego dnia zdobytymi przez Polaków. Później dokonano wymiany polskich wysłanników za oficerów niemieckich wziętych do niewoli pod Zdziechową
– czytamy w artykule Marka Rezlera „Walki w okolicach Zdziechowy 29 - 31 grudnia 1918 r.” (źródło: https://pw.ipn.gov.pl/pwi/historia/przebieg-walk-powstancz/walki-na-frontach-powst/8680,Walki-w-okolicach-ZDZIECHOWY-29-31-grudnia-1918-r.html).

Gdyby nie zwycięska potyczka pod Zdziechową nie wiadomo jak dalej toczyłoby się powstanie. Zwycięstwo pod Zdziechową stało się nie tylko ocaleniem Gniezna czy Poznania, ale także ważnym impulsem do wyruszenia powstańców na Kujawy i na Pałuki.

Dzisiaj, w centrum wsi, przy głównej drodze, znajduje się pomnik z tablicą upamiętniającą bohaterstwo powstańców walczących w Zdziechowie. Na tablicy widnieje napis „Polegli za Wolność i Ojczyznę”.

Uroczystości związane ze 103. rocznicą walk w Zdziechowie odbędą się 30 grudnia. O godz. 17.00 odprawiona zostanie masz św. w miejscowym kościele, a po niej zostaną złożone kwiaty pod wspomnianym pomnikiem.


Fot. K. Soberski



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 208

  • 152
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 55
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 1
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2ReklamaB3ReklamaB4
ReklamaA3