ReklamaA1 - baner

Zostały tylko drzewa… I Chrystus bez rąk...

HistoriaAtrakcje turystyczne6 kwietnia 2021, 14:00   red. Dominik Robakowski471 odsłon
Zostały tylko drzewa… I Chrystus bez rąk...
Figura Chrystusa w parku w Skotnikach - fot. Dominik Robakowski

Grabscy, noszący herb Wczele, na Kujawach pojawili się na początku XIX wieku. Choć ich rodzinnym gniazdem są Skotniki, to jednak nie jest to jedyna miejscowość z nimi związana. Córka Tadeusza Grabskiego i Małgorzaty z Dąmbskich, Marianna była bowiem dziedziczką wsi Piaski. Po śmierci pierwszego męża Jana Rzesztarskiego, poślubiła ona w 1839 roku Michała Jaczyńskiego, przez co ten kolejny ważny dla naszej małej ojczyzny ród pojawił się nad Gopłem.

Skotniki w XIX wieku nazywano Królewskimi dla odróżnienia od Skotnik Zabłotnych, stanowiących dziś część Pieck. Spotykamy tu Stefana (1802-1862) – brata wspomnianej Marianny i seniora rodu Grabskich. Dziedzic Skotnik żenił się dwukrotnie. Z pierwszą żoną – Marią Paszkowską z Brzezia miał trójkę dzieci. Najsłynniejszym z nich był Lucjan (1842-1900) – jeden z pionierów przemysłu na Kujawach, który otworzył młyn parowy w Inowrocławiu, a Kruszwica zapamiętała go jako wieloletniego dyrektora cukrowni.

Zasłużony dla społeczeństwa

Znacznie ważniejsze są jednak jego zasługi dla społeczeństwa: w 1875 roku był jednym z inicjatorów utworzenia inowrocławskiego uzdrowiska, z kolei w 1893 roku założył on wydawnictwo, drukarnię i księgarnię „Dziennika Kujawskiego”. Pochowany został w Inowrocławiu, w charakterystycznym grobowcu przy kościele Najświętszej Marii Panny („Ruina”). Drugie dziecko Stefana Grabskiego – córka Tekla (1840-1883) wyszła za Władysława Jaczyńskiego z Piask, ponownie wiążąc ze sobą te dwa rody. Najstarsze syn z pierwszego małżeństwa – Józef (1839-1922) pozostał w Skotnikach, w międzyczasie parając się posłowaniem w Sejmie Pruskim. Kto wie – może stojąca do tej pory we wsi figura św. Józefa upamiętnia właśnie jego?

Z drugiego małżeństwa Stefana Grabskiego, tym razem z Marią Daszkowską, przyszło na świat dwóch synów. Starszy Marian (1846-1919) był później dziedzicem Bieganowa. Znacznie ciekawsze są losy młodszego – Leona (1853-1918), który kształcił się na kupca m.in. w Antwerpii, Londynie czy Królewcu. Podobnie jak przybrany brat Lucjan był przez pewien czas dyrektorem kruszwickiej cukrowni, aby w 1882 w Gnieźnie otworzyć własną fabrykę cukru. Przez długie lata reprezentował także interesy Polaków w parlamencie Rzeszy Niemieckiej. Leon założył również Fundację Rodziny Grabskich, która dbała o groby jej członków i inne miejsca związane z rodem.

Ślubu udzielał sam biskup Antoni Laubitz

Powróćmy jednak do Skotnik, gdzie gospodarował najstarszy z piątki rodzeństwa – Józef. Los chciał, że żona Bronisława Brzeżańska urodziła mu aż dziesięcioro dzieci, w tym tylko jednego syna. Rozjechały się one po świecie, a majątek przypadł najmłodszej z rodzeństwa Jadwidze (1884-1962), która wyszła za Józefa Wężyka. O prestiżu rodziny niech świadczy fakt, że ślubu udzielał sam biskup Antoni Laubitz, z resztą później wielokrotny gość Grabskich.

Zabici w Charkowie

Na Kujawach gospodarował także syn Lucjana (a więc pierwszy kuzyn Jadwigi) – Marian, choć wszystko wskazuje, że szło mu trochę gorzej. Ok. 1895 roku objął on majątek we Wróblach, a już w 1905 roku dowiadujemy się, że sprzedał go niejakiemu Baumgartowi. We wsi zdążyli przyjść za to na świat jego synowie. Dwóch najstarszych – Kazimierza i Stefana spotkał okrutny los, gdyż stali się ofiarami zbrodni katyńskiej. W 1940 roku zabito ich w Charkowie strzałem w tył głowy.

Pozostały tylko stare drzewa...

Dziś po Grabskich pozostało niewiele. Nie ma już pałaców we Wróblach, Piaskach i Skotnikach, które przez dłuższy lub krótszy czas były w rękach rodziny. Najtrwalszym znakiem ich obecności na Kujawach Nadgoplańskich jest grobowiec na cmentarzu w Piaskach. Stał tu już w XIX wieku, choć obecną formę zawdzięcza przebudowie z 1932 roku, którą wykonano przy okazji stawiania nowego kościoła.

W samych Skotnikach pozostało niewiele. Po wojnie majątek rozparcelowano, a po pałacu rozebranym w 1984 roku nie ostały się nawet fundamenty. Tam, gdzie kiedyś kwitło życie, pozostało jedynie kilka starych drzew. W resztkach parku ukrywa się jeszcze XIX-wieczna figura Chrystusa, która tak jak kiedyś błogosławi, choć dziś nie ma już rąk.


Fot. D. Robakowski



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 93

  • 76
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 8
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 9
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaC1 - baner

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - banerReklamaB3 baner
ReklamaA2 - baner