ReklamaA1ReklamaA1-2

W bambuko robi się nas, a czasem my robimy innych

Książki25 listopada 2020, 9:50   red. Agnieszka Ziebarth1195 odsłon2 Komentarzy
W bambuko robi się nas, a czasem my robimy innych
 fot. Agnieszka Ziebarth

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w związku nagle pojawia się „ta trzecia, ten trzeci”? Skąd przekonanie, że kobieta w domu unieszczęśliwia mężczyznę, a kobieta na zewnątrz ma mężczyznę uszczęśliwiać? Dlaczego, kiedy wszystko zdaje się być poukładane we właściwe miejsca, przychodzi poczucie braku? Czy wiedzieliście Państwo, że wojnę można wygrać, mając w kaburze tylko NIE? Kim są matki przyjaciółki? Czy potraficie wyobrazić sobie, jak wyglądałby wasz świat, gdybyście przestali kłamać?

Jak odzyskałam życie

Bożyco internetu. Uwagę, którą poświęcałam tobie, odbierałam sobie i swoim bliskim.

Zdarzyła się Państwu głęboka fascynacja kimś, kogo znacie tylko z profilu na Facebooku lub Instagramie? Macie takiego Bożyca Internetu”, któremu najzwyczajniej, ale irracjonalnie, pozwalacie pochłaniać wasz czas i uwagę? W „Powrocie z Bambuko” zobaczycie jak trudno albo jak szybko, zrobić ostre cięcie klikając „unfollow”.

Katarzyna Nosowska – pisarka, wraz z tytułem „Powrót z Bambuko”, oddaje czytelnikowi zbiór felietonów – mocnych, emocjonalnych, czasem wzruszających i na pewno ważnych.
Dla kogo? Dla kobiet, które nie godzą się na traktowanie ich ciał przedmiotowo. Dla dziewczynek, którym wpaja się, że wszystko musi być sexy. (Musi?!) Dla tych, którzy nie potrafią wypowiedzieć słowa NIE…

Są to krótkie rozdziały, w których autorka na części pierwsze rozkłada absurdy naszej rzeczywistości. Wręcz wskazuje palcem na polską codzienność – podporządkowaną społeczeństwu, kościołowi i państwu. Książka stanowi swego rodzaju terapię na kompleksy, lęki, zahamowania i ograniczenia, z jakimi nie jeden czytelnik będzie się utożsamiać.

Całość to szczera do bólu rozmowa Nosowskiej z samą sobą, ale też przejmujący dialog z czytelnikiem.

Chodź opowiem Ci świat

„Czym skorupka za młodu nasiąknie…” – naprawdę ma sens. Marsz do swojego pokoju. Dzieci i ryby głosu nie mają. Wypowiedziane raz pewnie nie wywarłoby tak przemożnego wpływu, ale powtarzane wielokrotnie stało się mantrą, która samoistnie odtwarzała się w mojej głowie przez wiele kolejnych lat.

Od pierwszych zdań czytelnik czuje dystans jaki Nosowska ma do samej siebie. Uderza także odwagą, jaką trzeba przecież mieć, by pokazać, jak bardzo zostało się okaleczonym w okresie swojego dzieciństwa. W każdym rozdziale i z każdym podejmowanym tematem, widać walkę o akceptację, o godność i możliwość bycia sobą, bycia szczęśliwym dzieckiem, a potem szczęśliwym dorosłym. Kochającą matką, po prostu córką, wystarczającą partnerką, Żoną…

Książkę czyta się szybko, czasami z lekkim niedowierzaniem, że ktoś, po pierwsze: odważył się nazywać rzeczy po imieniu i głośno krzyknął – „Nie tak powinno być! Pozwól mi to zrobić po swojemu.” Po drugie: jak, do cholery, można było tak długo tkwić w relacjach, które zatruwały duszę i ciało?

Moja wina, moja bardzo wielka wina

Co znaczy niegrzeczna? Dziecko niegrzeczne to dziecko, które przejawia resztki niezależności.

Bicie się w pierś. Znajome? Takie bardzo narodowe, prawda? Bycie na kolanach i przepraszanie za wszystko i wszystkich, jest nam wpajane od dziecka. Nosowska w sposób bardzo otwarty i szczery pokazuje, jakie spustoszenie w życiu sieje to jedno zdanie „moja wina, moja bardzo wielka wina”, jak jest wszechmocne i… złe.

Co ludzie powiedzą

Ludzie powiedzą, co zechcą, co im ślina na język przyniesie, bo ludzie, choć mogą, nie rezygnują z mówienia.

To tylko ułamek tematów, jakie tutaj wyczytamy. Autorka podając celne przykłady, analizuje i odsłania prawdę z lukru – jak cukierki – ukrytą za kolorowymi papierkami.

Nie jest to łatwa lektura, ale warto po nią sięgnąć. Być może uda się czytelnikowi, znaleźć w niej coś dla siebie?

Zdecydowanie, należy zwrócić uwagę na barwną szatę graficzną, w jakiej książkę oddaje Wydawnictwo Wielka Litera. Dodane do książki małe grafiki, również cieszą oko. 

Rzadko sięgam po książki, które są tak odartą z kolorowych piórek narracją rzeczywistości. Zawsze i na zawsze wielbić będę narrację niedoścignionej Marii Czubaszek, która świat opisywała zupełnie inną poetyką.

Polecam zatem książkę, która w czytaniu, będzie jak galop końskich kopyt w głowie każdego czytelnika. Katarzyna Nosowska, choć mierzy się z wieloma trudnymi zagadnieniami, dodaje otuchy uświadamiając, że z największej traumy można się podnieść i być szczęśliwym.


Katarzyna Nosowska, „Powrót z Bambuko”, Wydawnictwo Wielka Litera, 2020.



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 162

  • 86
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 16
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 23
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 21
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 6
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 3
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 7
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Przeczytaj także

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - banerReklamaB3
ReklamaA2