ReklamaA1ReklamaA1-2

Dyplomatyczny skandal w Działyniu! Wydarzyło się 85 lat temu...

HistoriaAtrakcje turystyczneInformacje z powiatu gnieźnieńskiego1 stycznia 2024, 11:30   red. Karol Soberski5600 odsłon0 Komentarzy
Dyplomatyczny skandal w Działyniu! Wydarzyło się 85 lat temu...
Pałac w Działyniu zbudowany został około 1910 r. Na zdjęciu: stan z 2022 r. -  fot. Karol Soberski

Działyń, miejscowość w gminie Kłecko, leżąca nad brzegiem Jeziora Działyńskiego, wzmiankowana była – jako Pępice – już w 1346 r. Na Działyń została przemianowana w połowie XVIII wieku gdy majątek objęli Działyńscy herbu Ogończyk. W 1853 r. Działyń stał się własnością rodziny von Sprenger, która zarządzała majątkiem do 1 stycznia 1939 r. Wówczas właśnie wybuchła jedna z największych sensacji okresu międzywojennego w naszym regionie, która przerodziła się nawet w skandal międzynarodowy. Ale po kolei...

Działyń, miejscowość w gminie Kłecko, leżąca przy drodze prowadzącej z Gniezna do Wągrowca, wzmiankowana była – jako Pępice – już w 1346 r. Na Działyń została przemianowana w połowie XVIII wieku gdy majątek objęli Działyńscy herbu Ogończyk.

W 1853 r. Działyń stał się własnością rodziny von Sprenger na czel której stał baron Carl Otto Max Heinrich von Sprenger. Kilka lat później dokupił wieś Oborę. Warto zaznaczyć, że do klucza działyńskiego należało również Mielno, które około 1896 r. zostało sprzedane Wilhelmowi von Wendorffowi. Rodzina von Sprenger zarządzała majątkiem do 1 stycznia 1939 r.

I właśnie w 1939 r. doszło do jednej najgłośniejszych sensacji w okresie międzywojennym w naszym regionie, która dotyczyła sprzedaży majątku Działyń przez barona Henryka von Sprengera. I jego nagła śmierć dzień po podpisaniu aktu notarialnego.

O wydarzeniach tych w 2013 r. opowiedziała mi pani Maria Pągowska (ur. 1918 r. zm. 2020 r.), której ojciec Stanisław Pągowski herbu Pobóg (ur. 1875 r., zm. 1945 r.), właściciel majątku Łubowice niedaleko Kiszkowa, był stroną w tej transakcji.

Jak sprzedano Działyń?

1 stycznia 1939 r. we dworze w Łubowicach zadzwonił telefon. Odebrał Stanisław Pągowski, a po drugiej stronie był baron Henryk von Sprenger, właściciel majątku Działyń, który powiedział, że chciałby sprzedać swoje dobra, dlatego zaprasza go jeszcze dzisiaj do swojej działyńskiej siedziby. S. Pągowski oznajmił, że nie jest zainteresowany kupnem, ale wówczas baron zasugerował, żeby kupił jego majątek dla syna Zygmunta Pągowskiego (ur. 1916 r., zm. 1939 r.).

Obaj pojawili się w Działyniu, gdzie w obecności notariusza Edmunda Lauterera z Gniezna doszło do podpisania aktu notarialnego. Na mocy tego dokumentu, baron von Sprenger zdecydował się sprzedać swoje dobra, na które składało się ponad 2 tysiące hektarów, w tym miejscowości: Bojanice, Działyń, Dębnica, Kopydłowo, Pruchnowo, Brzozogaj i Obora.

Należy dodać, że w majątku Działyń była słynna hodowla koni czystej krwi arabskiej oraz hodowla bydła wschodniofryzyjskiego. Była gorzelnia, między folwarkami kursowała kolejka konna, a na polach pracowały pługi parowe.

Działyń kosztował 312 tys. złotych w złocie!

Majątek Działyń został sprzedany za kwotę 312 tys. złotych w złocie, z tym, że pierwsza rata w wysokości 31.200 zł w złocie miała zostać zapłacona 1 grudnia 1948 r., a pozostała kwota w wysokości 280.800 zł w złocie miała być uregulowana w równych ratach po 31.200 zł w złocie począwszy od 1 grudnia 1949 r. a ostatnia rata 1 grudnia 1958 r.

Baron nagle umiera!

Gdy wszystko podpisano, strony pożegnały się. Pągowscy powrócili do Łubowic, gdzie na drugi dzień rano zadzwonił telefon. Wiadomość była krótka: baron von Sprenger nie żyje!

– Mój ojciec został pochowany 6 stycznia 1939 r. w Gnieźnie na dawnym ewangelickim cmentarzu przy ówczesnej ulicy Trzemeszeńskiej (dzisiaj jest to Park Trzech Kultur przy ul. Roosevelta  – dop. KS).Nagrobek zniknął po wojnie i nie można znaleźć miejsca pochówku. Mój ojciec chciał być pochowany w parku w Działyniu ale starosta nie dał na to zezwolenia. Wykopano już grób po lewej stronie lewej alejki – napisała w liście do Zbigniewa Belinga, byłego dyrektora szkoły podstawowej w Działyniu, datowanym na 30 maja 2010 r. córka barona, Gertruda von Sprenger (rocznik 1922).

Ta nagła śmierć – dzień po sprzedaży dóbr działyńskich – wywołała wielką sensację, o której głośno i dużo mówiło się w 1939 r. Pojawiło się wówczas także wiele plotek, wiele nieoficjalnych informacji na temat rzekomo tajemniczych okoliczności śmierci barona...

Skandal dyplomatyczny!

Po śmierci barona von Sprengera wybuchł też spór między niemieckimi spadkobiercami barona a rodziną S. Pągowskiego. O tym konflikcie rozpisywały się wszystkie polskie gazety w 1939 r.

Dlaczego wybuchła taka afera? Prawnie sprawa była jasna: prawowitym właścicielem Działynia był S. Pągowski. Ale gdy nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze, szczególnie, że klucz działyński był jednym z najbogatszych majątków w regionie.

Ciekawe wyjaśnienie tej sprawy ma córka barona, która w liście z 2011 r. adresowanym do Z. Belinga, zapytana o tę sprawę odpisała: – Sprzedaż Pągowskiemu to jakiś ciemny interes, on nie miał pieniędzy. Poza tym mój ojciec w czasie sprzedaży nie był w pełni władz umysłowych.

Ostatecznie jednak strona niemiecka nic nie wskórała, ponieważ wszystko było zgodne z prawem. Co ciekawe sprawa otarła się nawet o najwyższe kręgi rządowe, ponieważ strona niemiecka interweniowała u Ambasadora Rzeszy w Polsce!

Jak wspominała mi pani Maria Pągowska, majątkiem w Działyniu jej rodzina nie nacieszyła się zbyt długo, ponieważ we wrześniu 1939 r. wybuchła wojna i majątek zajęli niemieccy okupanci. Z kolei po 1945 r. i zmianie ustroju w Polsce, wszelkie przedwojenne umowy nie miały żadnego znaczenia.

Zagadka działyńskiego parku

Pałac w Działyniu, zbudowany około 1910 r., jest otoczony przez park o powierzchni około 14 hektarów. Park założony zostało w połowie XIX wieku na bazie ogrodu włoskiego z XVIII wieku, łączący harmonijnie dawny regularny układ z kompozycją typu krajobrazowego. Obecnie park jest mocno przekształcony i nie przypomina tego z lat międzywojennych.

Ale – jak udało mi się ustalić – do dzisiaj park skrywa wielką zagadkę z czasów barona von Sprengera... To jest jednak opowieść na kolejny artykuł

Więcej szczegółów na temat tej niezwykłej historii z Działynia w gminie Kłecko (jak również innych sensacyjnych wydarzeń z okresu międzywojennego w naszym regionie) można znaleźć w mojej książce pt. „Zagadkowy Kolekcjoner”.


Fot. K. Soberski, z archiwum K. Soberskiego i ze zbiorów rodziny Pągowskich



Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 320

  • 80
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 163
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 72
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 1
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 1
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 3
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Daj nam znać

Jeśli coś Cię na Pojezierzu zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2ReklamaB3ReklamaB4
ReklamaA3