Nocna zbrodnia w BoguniewieNocna zbrodnia w Boguniewie

0 0 1051

O naszych najbliższych zmarłych, rodzinie czy znajomych staramy się pamiętać przez cały rok i gdy tylko to możliwe, nawiedzać ich groby. Większość z nich odeszła od nas z powodów zdrowotnych czy nieszczęśliwych wypadków, są jednak miejsca gdzie pochowani zostali ludzie, którzy zostali zamordowani w trakcie wojen światowych. Zamordowani i wrzuceni do dołu. Bez ceremonii, szacunku czy czasami nawet bez pamięci. Takim miejscem jest Boguniewo koło Rogoźna.

Boguniewo to wieś leżąca w powiecie obornickim. To tutaj we wrześniową noc 1939 r., z 23 na 24 doszło do kolejnej zbrodni na narodzie polskim. W tym miejscu grupa Niemców należąca do Selbstschutzu najpierw pobiła a następnie rozstrzelała czterech Polaków.

Selbstchutz była to organizacja paramilitarna do której zapisywali się etniczni Niemcy. Działała ona na terenach administracyjnie należących do Polski. Działali głównie na terenie dawnego zaboru pruskiego a ich głównym zadaniem była walka z narodem polskim. Był to samosąd na bezbronnych Polakach, który wykonywany był głównie z powodu prywatnej zemsty oraz w związku z podejrzeniami o działaniach przeciwko Niemcom.

Lista zamordowanych

W Boguniewie zamordowano czterech mężczyzn, mieszkańców tej wsi. Ich losy w dniach poprzedzających wydarzenia są bardzo podobne do siebie. Oto nazwiska zamordowanych:

  • Jan Adamczewski – uczestnik powstania wielkopolskiego, w okresie międzywojennym stolarz i sołtys Boguniewa. W dzień po powrocie z ewakuacji został aresztowany i osadzony w więzieniu w Rogoźnie. Po czterech dniach wypuszczony a w nocy dnia 23 września ponownie aresztowany i rozstrzelany.
  • Kazimierz Graczyk – urodzony w 1905 roku, w okresie międzywojennym robotnik
  • Jan Majewski – urodzony w 1885, rolnik z Boguniewa i podobnie jak Jan Adamczewski,  został najpierw aresztowany, po czterech dniach zwolniony z więzienia w Rogoźnie a następnie wyciągnięty z domu i rozstrzelany
  • Józef Majewski – syn Jana Majewskiego, urodzony w 1911 roku. Podzielił losy swojego ojca.

Nigdy żaden dzisiejszy opis czy lista nie odzwierciedli wydarzeń tak dobrze jak relacje świadków. Zachowało się wspomnienie syna Jana Adamczewskiego, który opisuje tę noc z 23 na 24 września w następujący sposób:

„Nadszedł dzień 23 września,wrócił z wojny Józek Majewski, który przedtem był założycielem i prezesem komórki Stronnictwa Narodowego rekrutującego ochotników z sąsiednich wsi. Późnym wieczorem około godziny jedenastej, obudził nas łomot do drzwi i wezwanie: Aufmachen! Tata otworzył drzwi, do domu weszło dwóch obcych Niemców. Polecili tacie ubrać się i wyjść z nimi. Pamiętam to wszystko bardzo dokładnie. Śpiący w jadalni Berciu wyszedł w nocnej koszuli do pokoju w, którym ja spałem, a w którym teraz siedzieli Niemcy. Oświetlili Bercia latarkami i jeden do drugiego powiedział: - Lass ihm Mitgehen, a ten ten drugi Das ist noch Kind
Mama zapytała czy tacie dać coś do jedzenia na drogę? Odpowiedzieli, że sami dadzą jeśli będzie taka potrzeba. Tata pocałował mamę w czoło i wyszedł z nimi. Noc była jasna księżycowa, pojawił się szron.

Na drugi dzień była sobota. Piotrowscy zajmujący nasz chłopięcy pokój na górze, powiedzieli, że słyszeli strzały. Okazało się, że aresztowano również Majewskich: Jana (ojca) i Józefa (syna). A także Kazimierza Graczyka z Kolonii. Zwracanie się do miejscowych Niemców i do Policji w Rogoźnie o wyjaśnienie losu aresztowanych nie dało rezultatu. Dopiero w poniedziałek Jerzy Miężalski (wówczas jedenastolatek) zauważył na polu świeżo skopaną ziemię. Romam Majewski (brat Jana) przyniósł do nas guzik z zapytaniem: - Czy go znamy?

Tymczasem Józek Majewski (drugi brat Jana) poszedł z łopatą i zaczął wykopywać zwłoki. Od nas poszedł Marek, Berciu i ja. Tata miał zmasakrowaną całą prawą stronę głowy. Gdy już umyty czekał na trumnę leżąc w lakierni, z lewej strony wyglądał na śpiącego. Prawa strona była nabrzmiała i cała sina z ranami. Mama godzinami klęczała przy nim, niemal drętwiała z boleści. Wczuwaliśmy się też w dramat rodziny Majewskich. Zwłok Graczyka na razie nie odnaleziono. W środę odbył się pogrzeb. Trzy trumny wieziono na bryczkach do kościoła w Parkowie. Przy nich mała garstka uczestników tego aktu, a z tyłu rowerem jechał feldmann.... Ksiądz Pawłowski płakał przez cały czas spełniania Świętej Ofiary”

Miejsce pamięci po ofiarach tego mordu, znajduję się w granicach dawnego cmentarza ewangelickiego w Boguniewie, około 30 metrów od drogi Szczytno – Rogoźno. Ciała zaś tych, którzy tej wrześniowej nocy zostali zamordowani znajdują się na cmentarzu parafialnym w Parkowie. Tuż obok płotu w sektorze F/2/22. Co ciekawe pochowany jest tam również Stefan Mazur zamordowany 8 września 1939 roku, brakuje natomiast Kazimierza Graczyka. Czy jego ciało zostało odnalezione? Tego nie wiemy. Może jego historia się kiedyś wyjaśni.

SZYMON RAITH
Fot. Sz. Raith

Nocna zbrodnia w Boguniewie

Mapa google
ReklamaA1ReklamaA1-2