„Dołek Kiełpińskiego” naznaczony tragedią„Dołek Kiełpińskiego” naznaczony tragedią

Wygon (miejsce określane dawniej jako droga, którą pędzi się bydło na pastwisko) lub inaczej „dołek Kiełpińskiego” jest oddalony od Zakrzewa o około 1,5 km. 3 lipca 1956 roku w tym domu piorun zabił cztery osoby…

W miejscu, dzisiaj zwanym Wygon, budowany był dom. W domu który był w fazie tynkowania, przebywało dwoje dorosłych i dwoje dzieci, a ich matka pracowała gdzieś opodal na polu pielęgnując buraki cukrowe. W tym samym czasie, z nieodległej stacji kolejowej Olekszyn (w Łagiewnikach Kościelnych) wracało do Zakrzewa dwoje ludzi: dorosła kobieta i nastoletni chłopiec, a chcąc uniknąć skutków ulewy, schowali się oni w tym nowo budowanym domu.

Gdy ulewa ustała i świeciło słońce, wtedy nagle uderzył grom z jasnego nieba. Gdy do tego domu weszła żona jednego z mężczyzn (i matka dwójki dzieci), to jej  mąż i teść stali oparci o ścianę, jednak żaden się nie odzywał. Obaj nie żyli. Śmierć poniosła też kobieta i chłopiec, którzy wracali ze stacji kolejowej… Zginęli siedząc na walizkach w przejściu między pomieszczeniami... Przeżyli zaś dwaj najmłodsi chłopcy.

W sumie zginęło od uderzenia pioruna czworo ludzi, a dwoje obecnych tam dzieci, cudem przeżyło.

Czytaj więcej

KAROL SOBERSKI
Fot. z arch. K. Soberskiego

„Dołek Kiełpińskiego” naznaczony tragedią

Mapa google
ReklamaA1 - baner